Akcje ratunkowe w skałach Pienin - ile kosztuje kurs ratownictwa wysokościowego i czego uczy?
Kto stał na platformie widokowej na Okrąglicy, szczycie Trzech Koron, ten pamięta, jak wygląda dno przełomu Dunajca z góry. Wapienne ściany schodzą niemal pionowo do rzeki, a ścieżki prowadzą barierkami i schodkami tuż nad krawędzią. Na Sokolicy, ze słynną reliktową sosną, jest podobnie. Pieniny są niskie w porównaniu z Tatrami, ale sale tutejsze skały są strome, a szlaki bardzo popularne. Gdy ktoś zejdzie ze szlaku po zdjęcie i utknie na półce albo spadnie kilka metrów niżej, samo dojście do niego wymaga użycia lin.
Dlaczego w skałach nie wystarczy nosze i dobra kondycja
W lesie czy na łące ratownicy podchodzą do poszkodowanego, zabezpieczają go i niosą. W terenie skalnym ten schemat się sypie. Najpierw trzeba zbudować stanowisko, czyli bezpieczny układ punktów, do których można zamocować liny. Potem ktoś musi zjechać do poszkodowanego, ocenić jego stan i przygotować go do transportu. Na koniec poszkodowanego wraz z noszami trzeba podnieść albo opuścić w bezpieczne miejsce, często z ratownikiem prowadzącym nosze obok ściany.
Każdy z tych kroków to osobna umiejętność. Źle przygotowane stanowisko może nie wytrzymać obciążenia, zbyt ostra i niezabezpieczona krawędź może uszkodzić linę, a niewłaściwy przyrząd zjazdowy może nie być przystosowany do obciążenia dwóch osób. Ratownictwo wysokościowe uczy właśnie tego: jak robić to powtarzalnie, z odpowiednim poziomem bezpieczeństwa i w zespole, w którym każdy wie, co ma robić.
Kto potrzebuje takiego szkolenia
Pierwsze skojarzenie to ratownicy górscy, ale grupa jest szersza. Strażacy z PSP i OSP wyciągają ludzi z pustostanów, studni, dachów i żurawi. Technicy dostępu linowego z uprawnieniami IRATA na co dzień myją szyby albo serwisują kominy, ale każdy zespół musi być przygotowany do ewakuacji pracownika, który np. zawisł nieprzytomny w uprzęży. Do tego dochodzą służby ratownicze w zakładach przemysłowych, gdzie wypadek na wysokości to nie teoria, tylko scenariusz w planie BHP.
W terenie takim jak Pieniny, gdzie skały, rzeka i ruch turystyczny spotykają się na małej powierzchni, przydaje się każda osoba z takimi umiejętnościami. Odpowiednio przeszkolony strażak z pobliskiej gminy, który zna techniki linowe, może pomóc w zabezpieczeniu miejsca zdarzenia do czasu dotarcia ratowników górskich.
Ile kosztuje kurs i jak wygląda w praktyce
Osoby wpisując w wyszukiwarkę hasło kurs ratownictwa wysokościowego cena trafiają na kilka różnych systemów szkoleń. Jednym z międzynarodowych jest ITRA, przeznaczony m.in. dla PSP, OSP, GOPR, TOPR i techników IRATA. Ma trzy poziomy: Level 1 Responder, Level 2 Technician i Level 3 Advanced.
W ośrodku w Gdańsku kurs jednego poziomu w standardowej ścieżce kosztuje 4200 zł. Osoby, które mają już doświadczenie i chcą wejść od razu na Level 2 lub 3, płacą 5200 zł, przy czym takie przejście wymaga wcześniejszej weryfikacji umiejętności. Szkolenie trwa 6 dni: 5 dni zajęć praktycznych i jeden dzień egzaminu. Egzamin przeprowadza niezależny asesor ITRA, a certyfikat jest międzynarodowy i ważny przez 3 lata.
Do kosztu samego kursu warto doliczyć dojazd i nocleg, a dla osób spoza Pomorza to często największa pozycja po cenie szkolenia. Bywa, że część wydatków strażaków i ratowników pokrywa jednostka, więc przed zapisem dobrze zapytać przełożonego.
Czego uczy się na zajęciach
Szczegóły zależą od poziomu i ośrodka, ale kursy ratownictwa linowego zwykle opierają się na podobnym zakresie umiejętności. Na zajęciach uczestnicy uczą się m.in.:
- budowy i oceny stanowisk linowych, od podstawowych po bardziej zaawansowane,
- sposobów dotarcia do poszkodowanego w trudno dostępnym miejscu,
- przygotowania poszkodowanego i noszy do transportu,
- budowania systemów wyciągowych i transportowych z wykorzystaniem zysku mechanicznego,
- wykorzystania podwyższonych punktów stanowiskowych, np. trójnogów.
Na wyższych poziomach dochodzi podejmowanie niezabezpieczonego poszkodowanego, organizowanie transportu w wielu kierunkach, kierowanie zespołem i bardziej złożone układy lin, np. tyrolki. Dla kogoś, kto patrzy na przełom Dunajca, łatwo sobie wyobrazić, po co to komu.
Obok ITRA działa krajowy system OTDL, prowadzony przez Organizację Techników Dostępu Linowego. Ścieżka OTDL Rescue ma poziomy Młodszy Ratownik Wysokościowy, Ratownik Wysokościowy i Starszy Ratownik Wysokościowy. Wybór między systemami zależy zwykle od tego, gdzie się pracuje i czego wymaga pracodawca albo jednostka.
Umiejętność, która starzeje się bez praktyki
Trzyletnia ważność certyfikatu ma swój sens. Techniki linowe zapomina się szybciej niż jazdę na rowerze, zwłaszcza te, których używa się rzadko, jak przepięcie poszkodowanego z jednego systemu na drugi. Ratownicy, którzy chcą utrzymać swoje umiejętności, ćwiczą również między kursami: na wieży szkoleniowej, na moście, w kamieniołomie.
Turyści w Pieninach zwykle nie myślą o tym, kto przyszedłby po nich, gdyby poślizgnęli się na mokrym wapieniu przy Sokolej Perci. Ale ktoś musiałby. I lepiej, żeby wiedział dokładnie, jak to zrobić.
Przygotowanie samochodu do wyjazdu z góry – praktyczne wskazówki





